VITAL MEDIC
Umów wizytę +48 77 549 26 00

PACJENCI O NAS

Opinie zadowolonych pacjentów Szpitala Vital Medic

O NAS

AKTUALNOŚCI
MEDIA O NAS
PACJENCI O NAS 
ZNAJOMY SZPITAL

ZDROWY KRĘGOSŁUP
REHABILITACJA ON-LINE
OKIEM FIZJOTERAPEUTY
KURSY, SZKOLENIA
DOROBEK NAUKOWY

PROGRAM PROFILAKTYKI WAD POSTAWY
PROGRAM LECZENIA KRĘGOSŁUPA

PROJEKTY UE
EKO FIRMA

PACJENCI O NAS

what an awesome team!!
after a year of therapy in Holland.
going to doctors, hospitals. xrays, MRI scans. they couldn’t find anything in Holland to explain my pain and tingling in my legs. So we drove to Poland. after 2 hours they knew exactly what is wrong. a huge hernia in my upper back and 2 in my neck.
because a doctor listens an took the time ! the staff of the hospital is so friendly and helpful!!
I believe they saved me from ending up in a wheelchair..
thank you so much!!!

Bart van Oirschot


Łucja Sylla
z Bąkowa (lat 75)
Pacjentka VITAL MEDIC
diagnoza: inne choroby krążka międzykręgowego L1/L2 dex.

4 lata temu potrąciło mnie auto. Jechałam na rowerze do domu, po betonówce, prawą stroną. Tak, jak zawsze, a 40 lat tą drogą jeździłam. I niefortunnie sąsiad mnie potrącił. Rower cały w ósemkę, ja też poturbowana. Poszłam do lekarki i powiedziałam, że potrącił mnie samochód, a ta przepisała mi maść przeciwbólową. Powinna mnie do chirurga skierować, a co usłyszałam, jak o to spytałam? „Przecież była pani niedawno w sanatorium i tam wszystkie badania Pani zrobili.” Więc jaka to rozmowa?

U nas o tyle o ile, w dodatku od niechcenia.

A przecież jak boli i przychodzę raz, drugi, dziesiąty i ciągle boli, to powinni szukać tej przyczyny, a nie tylko zastrzyk i blokadka. Tak najlepiej dać. Gdyby mi wtedy wypisała skierowanie, to by mi ktoś pomógł, bo pewnie by się zainteresował, a tak to na zmianę zastrzyk i blokadka. I tak przez 2 lata. Aż zaczęłam leczyć się prywatnie.

Dr Tomasz Krzeszowiec zdiagnozował krwę kulszową.

Ciągle mówiłam, że mnie boli rwa kulszowa, to mi wynaleźli ostrogę w pięcie, a to wszystko promieniowało od kręgosłupa. Aż trafiłam do doktora Krzeszowca, który zdiagnozował rwę, opisał mi wszystko i wytłumaczył. Ja się nad tym zastanawiałam i tak czas mijał. Bo jednak to kręgosłup, poważna rzecz w człowieku, a ja mam już swoje lata. Opierałam się długo, aż zaczął się taki ból straszny, że aż wolę nie mówić!

Wtedy w Opolu kazano mi 2 lata czekać na operację.

„Gdzie 2 lata, prawą nogę by zrobili, lewa siądzie!” – pomyślałam. Bo ta prawa to mi tak drętwiała cała… Ile tych tabletek przeciwbólowych i wszystkiego wzięłam, ach! Ale to mnie jeszcze tak nie bolało. Ból coraz mocniejszy się stawał, aż w końcu latem już tak bolało, że nie dawałam sobie rady, np. z górki jechałam na rowerze, ale pod górkę to szłam i kulałam, bo zawsze trzeba być aktywnym, dla zdrowia. Tylko nie chodzi o to, żeby ból przechodził na chwilę, tylko żeby naprawić. Dlatego zdecydowałam się na operację u Was.

Na początku trochę się bałam, dzieci mnie zmobilizowały.

I przyszłam do doktora. Zapisał mnie i na szczęście nie czekałam długo na tę operację. Cieszę się, że ten szpital tu powstał. Chciałabym, żeby tu było za darmo. Wszyscy tacy są mili z uśmiechem chodzą, nawet jak się człowiek trochę zasmuci to mówią: „Proszę się uśmiechnąć, jutro będzie lepiej”. Cieszę się bardzo, że taki szpital w Kluczborku mamy. Jeszcze koleżanka mnie podbudowała, ona była tu wiosną na zabiegu i mówiła mi: „Idź, nie bój się, świetni są i wszystko będzie dobrze”. Miała rację.

To jest szpital exclusive!

Wszyscy tak mili dla człowieka i lekarze wytłumaczą na spokojnie, tak jak być powinno i tym bardziej, że starszej osobie. Chcę jeszcze przynajmniej parę zabiegów z rehabilitacji tutaj wziąć. Tu się dostałam, miałam operację, jestem wdzięczna i wiem, że wiecie co robicie i przywrócicie mnie do pełnej aktywności! A jadę do sanatorium na jesień, muszę do wtedy być sprawna, bo przecież i i basen i gimnastyka…

Jedyne co, to ten NFZ, oj tak by się tu przydał!

Dobrze, że mi dzieci pomogły, to mogłam mieć tę operację. A gdybym tak nie miała dzieci, to nikt by mi nie pomógł, a z tej renty co ja mam (1700 zł) wszystko popłacić, przede wszystkim na gaz centralny i co mi zostaje? Nie narzekam, mam co jeść, ale jak przychodzi taka cena za zdrowie, to za co?

Słyszałam, że ksiądz u nas w Bąkowie mówił o waszej akcji.

Ja wtedy taka chora w domu leżałam. Dlatego całe szczęście, że teraz tutaj mogę wam pomóc. Z miłą chęcią zrobię co mogę, żebyście ten kontrakt dostali! Ja wiem, ilu jest ludzi w potrzebie, takich jak ja, w moim wieku. Całe mnóstwo! I mają czekać na operację? Latami?! Tak nie może być!

Życzę szczęśliwego finału z NFZ, bo to bardzo ważna sprawa. I bardzo dziękuję wszystkim pracownikom szpitala, jesteście wspaniali!

Łucja Sylla


Maciej Całczyński
z Zielonej Góry (lat 28)
Pacjent VITAL MEDIC
diagnoza: Kręgozmyk L5 drugiego stopnia.

Miałem kręgozmyk, który z czasem postępował.

Wyszło przypadkiem. Dwa latem temu zacząłem chodzić na cross fit, a tam wiadomo – podnosi się ciężary. Im lepsza kondycja i więcej sił, tym sięgałem po więcej. Po połowie roku zaczęły się bóle w biodrach, które oczywiście bagatelizowałem. Myślałem: „A tam, przejdzie…” i brałem leki przeciwbólowe. I przez kolejne pół roku odkładałem pójście do lekarza. Aż w końcu ból był już tak duży, że uniemożliwiał mi normalne życie i wtedy poszedłem do lekarza rodzinnego, a ten skierował mnie do chirurga.

Nie chciałem operacji, szukałem alternatywy.

Lekarz zrobił mi rentgen i okazało się, że nie mam jakiejś kości, która przytrzymuje kręgi. Powiedział, że tylko operacja. Drugi lekarz podtrzymał diagnozę, trzeci też. Ale na siłę szukałem alternatywy i znalazłem fizjoterapeutę, który stwierdził, że to można utrzymać mięśniami. Chodziłem do niego przez rok. W tym czasie pozbyłem się bólu, ale byłem ograniczony ruchowo, bo nie podnosiłem niczego ciężkiego. Po roku poszedłem znowu na rentgen i okazało się, że stan mojego kręgosłupa pogorszył się, a kręgozmyk postąpił o 3 mm.

Konsekwencje mogły być tragiczne, mogłoby dojść do złamania kręgosłupa.

Zrobiłem rezonans i tylko operacja wchodziła w grę. Na NFZ miałbym czekać 4 lata. Zacząłem szukać informacji. Objechałem całą Polskę, aż znalazłem Was i dr. Jacka Trompetę, którego też widziałem w telewizji w materiale o implantach. Te innowacyjne implanty przekonały mnie, a fakt, że czas działa na niekorzyść zmobilizował do szybkiego podjęcia decyzji.

Nawet jak chodziłem to był ból.

Czasami się zapominałem, coś się podniosło i potem bardzo cierpiałem. A w głowie za każdym razem pojawiała się myśl: „o Jezu! Nie mogę dźwigać!”. Brakowało mi swobody i takiej pełnej aktywności, bo przecież jestem młodym człowiekiem i chciałbym robić to, na co mam ochotę, bez strachu. Świadomość tego, że jeśli tego nie zoperuje to będę do końca życia czytał książki i podnosił wszystko, co lekkie była nie do przejścia!

Miałbym siedzieć bezczynnie i czekać…?

W organizmie następuje proces, który jest niedobry i po czasie może mieć nieodwracalne konsekwencje, a ja miałbym żyć z tą świadomością? I to 4 lata? Ja nie wiem, co byłoby za rok, czy 2 lata, bo za 4 to może w ogóle już bym nie chodził. Dlatego zrobiłbym wszystko i zrobiłem, co mogłem. Bo prawda jest taka, że życie w zdrowiu jest warte każdych pieniędzy.

Wiedziałem, że jestem w najlepszych rękach.

Nie bałem się w ogóle. Zero strachu, najmniejszej obawy. A na drugi dzień po operacji już wstałem z łózka i chodziłem w asyście fizjoterapeuty. Wiadomo, bałem się bo na nowo człowiek uczy się chodzić i stawia tip topki. Więc poczucie bezpieczeństwa jest bezcenne. W ogóle pobyt tutaj to po prostu… Wakacje! Było mi bardzo dobrze. Czułem się pewnie. Tak fachowa opieka, np. pani pielęgniarka co chwilę przychodziła i pytała, jak się mam? A co 2 godziny podłączała mi kroplówkę z lekiem przeciwbólowym. I to tak sympatycznie, z uśmiechem na twarzy, no bardzo miło!

To była życiowa inwestycja, dosłownie.

Jestem miesiąc po operacji i już mogę powiedzieć, że normalnie chodzę i funkcjonuję. Jesteście jedynym szpitalem w Polsce, gdzie operujecie kręgozmyk przy użyciu tak nowoczesnego sprzętu. To z mojego rozeznania wynika. Dlatego byłem pewny, że chcę mieć tutaj tę operację i to już na pierwszej wizycie u pana dr. Jacka Trompety.

Jak dla mnie jesteście placówką jedną na milion. Właściwie to jedną na 40 milionów, bo przecież jedyną w kraju! Dlatego tym bardziej popieram waszą akcję, podpisałem już deklarację, a teraz dam się sfotografować z kartką!

Życzę Wam powodzenia we wszystkim!
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję bardzo

Maciej Całczyński


Karol Martyniuk
z Białej (lat 46)
pacjent VITAL MEDIC

Bolało, nie bolało… Żyć się nie dało!

Zaczęło boleć od grudnia tamtego roku. To przechodziło, to wracało ze zdwojoną siłą… A od lipca tego roku bóle były intensywne i właściwie nieprzerwane. Konsultowałem się w międzyczasie z różnymi lekarzami. To nie tak, że tylko lekarz pierwszego kontaktu, ale też np. lekarz neurolog, który wydawałoby się, że przecież powinien wiedzieć. A on co? Generalnie zignorował mnie i…

Dostałem tabletki na lekkie bóle stawów i mięśni!

Po tygodniu ledwo żyłem, więc poszedłem do następnego lekarza – też nic nie pomogło. Potem trzeci lekarz – tym razem pani doktor pierwszego kontaktu. Ona dała mi takie zastrzyki, że naprawdę ulżyły w bólu. Ale mimo wszystko musiałem skonsultować się z neurochirurgiem. Wtedy zdecydowaliśmy z żoną, że przyjedziemy tutaj do Vital Medic i skonsultowałem się z doktorem Tomaszem Krzeszowcem. Doktor zlecił badanie rezonansu magnetycznego i podczas konsultacji powiedział, że to nagły przypadek.

Jest pęknięty dysk i on uciska na nerw.

Od 3 miesięcy był uciskany. Ale ostatni tydzień to była masakra. To był pełen paraliż nogi. Np. w czwartek przed operacją miałem taki ucisk, że nie mogłem nogą ruszać, samoczynnie nie umiałem jej podnieść. Wie Pani, siada Pani na krzesło i nie umie Pani nogą ruszyć. Ręką trzeba podciągać sobie tę nogę, żeby jakkolwiek na nią stanąć. I jak tu żyć?

A jestem młody, przecież jeszcze tyle przede mną.

Najgorzej było w nocy, jak człowiek się kładł i myślał, że będzie okej, a całą noc nie przesypiał, bo się rzucałem z boku na bok i na plecy i były takie uciski na ten nerw, że naprawdę… Ja już bólu nie wytrzymywałem i dlatego szybko się zdecydowałem.

Człowiek przewartościowuje życie, jak go boli.

Pieniądze w takiej sytuacji w ogóle nie grają roli, zdrowie jest w pierwszym rzędzie tego wszystkiego. Jakbym miał czekać jeszcze następne pół roku to nie wiadomo, co by się z tym nerwem stało, czy by go nie ścięło, nie naruszyło nieodwracalnie i wtedy albo chodziłbym, albo na jedną nogę, albo w ogóle…?

Powiedziałem, niech robią co chcą.

Niech będzie jak będzie, ale ja muszę coś z tym zrobić. Bo jak człowiek przez 3 tygodnie nocy nie przesypia, a przez 3 miesiące ból towarzyszy w skali do 8 na 10, to jest to impuls, że człowiek musi coś zrobić.

Tutaj dzięki chirurgom i opiece już wiem, że będzie dobrze.

W końcu mogę sobie pochodzić swobodnie, nic mnie nie paraliżuje w nodze, ani w pośladku. Wiadomo, to świeże cięcie i będzie boleć, dopóki samoczynnie się nie zasklepi, ale już nie muszę się martwić, że się położę i mnie będzie noga rwała i wstać nie będę umiał.

To najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć.

Szukałem na internecie, dużo czytałem. Chociaż bardziej żona się interesowała. Kolega z mojej miejscowości też miał tu operację, pół roku temu. Mówił, że jest bardzo dobrze, że taka obsługa i pielęgniarki i lekarze. Mówił o operacji i opiece, a teraz, że już nawet nie pamięta tego bólu bo jest tak dobrze.

Szpital jest super i najlepsi fachowcy.

Zdjęcie zrobiłem, deklarację podpisałem, więc co tu dużo mówić – popieram w pełni! Uważam, że nie tylko ci, którzy mają pieniądze powinni móc się tutaj leczyć, ale dla każdego jednego człowieka powinno być tutaj takie miejsce i możliwość. Dla wszystkich, którzy tego potrzebują.

Oceniam Wasz Szpital najlepiej jak można! Na milion procent! Jakby przyszło komuś zaoferować leczenie w tym szpitalu, to ja mówię TAK TAK TAK!

Pozdrowienia
Karol Martyniuk


Monika Pal
z Głubczyc (lat 32)
Pacjentka VITAL MEDIC
diagnoza: L5/S1 sin SEQ

Zaczęło się niepozornie, 8 lat temu.

Po prostu zaczął boleć kręgosłup. Myślałam, że może z przemęczenia, że żyję zbyt intensywnie, bo i siłownia i praca, a może materac w łóżku mam zły… Potem ból promieniował do nogi, zaczęły się problemy z chodzeniem.

Lekarz stwierdził, że to rwa kulszowa.

I generalnie leczono mnie na tę rwę kulszową. Oczywiście doraźnie, jakieś zastrzyki, środki przeciwbólowe, etc. To było na kasę chorych, więc wielkiej pomocy nie dostałam, po czym poszłam prywatnie i skierowano mnie na badania, m.in. rezonans. Jak porobiłam te badania, to się okazało, że jest dyskopatia i coś się dzieje (to było 3 lata temu). Od tej pory leczyłam się już cały czas, ale w dalszym ciągu nie kwalifikowałam się do zabiegu.

Co chwilę L4 na leczenie.

Całe szczęście, że pracy nie straciłam… Najgorsze były wakacje teraz, kiedy nie mogłam zrobić kilku kroków, dosłownie. Promieniował taki ból, że szłam i np. upadałam, bo gdzieś uciskało, stopa drętwiała, trzeba było się zatrzymywać.

Każdy krawężnik był mój.

Musiałam usiąść to na krawężniku właśnie, to na przystanku. Nie dało się kroku zrobić. A przecież jestem młodą osobą i w dodatku mam 2 małych dzieci (4 i 5 lat). Nie mogłam iść z nimi na plac zabaw, schylić się, czy coś podnieść. Jak coś upadło, to dzieci mi mówiły : „Mamo, nie schylaj się, bo Ty masz chore plecy”, to było dla mnie bardzo przykre…

Dzień w dzień, po 7 tabletek przeciwbólowych i zastrzyki.

Na kasę chorych lekarka twierdziła „przecież Pani jest wszystko okej”, jakbym wymyślała. Więc zmieniłam lekarza. Poszłam prywatnie, zrobiłam rezonans i okazało się, że jednak jest problem i to dość duży. Był uszczerbiony kawałek kręgu i on się wbijał w nerw. Skonsultowałam to z doktorem Dariuszem Łątką (operował moją mamę i mojego brata, z wielkim sukcesem). Stwierdził, że jak najbardziej kwalifikuje się to do zabiegu, jednak wolny termin w 2020 r.

Taki czas oczekiwania – TRAGEDIA!

Na rezonans pół roku, a na zabieg półtora roku. Przecież to jest po prostu nie do przejścia! Dlatego zdecydowałam się na operację prywatnie. Ktoś mówi tak: „Ale to jest dużo pieniędzy..”, a ja odpowiadam: „Tak? To policz sobie. Jak odejmiesz leki i wizyty u lekarzy przez te półtora roku to wyjdzie Ci prawie tyle samo. Warto? Nie warto!”. Inwestycja bezcenna, oszczędza się dużo bólu, tym bardziej, że przy małych dzieciach…

O dziwo nie bałam się ani trochę.

Bardzo cieszyłam się, że już będzie po, że w końcu przestanie boleć i będę mogła zacząć coś ze sobą robić i w końcu pójść na siłownię. Przed bólem kręgosłupa żyłam innym rytmem, dbałam o siebie fizycznie bardzo. Musiałam zrezygnować, przytyłam… To moja tragedia. Mam siostrę bliźniaczkę, która chodzi na siłownię i spędza tam 2 godz. dziennie. I mówi: „Jak wyjdziesz to w końcu będziesz mogła”, no oby, w końcu! Bo mi brakuje tej aktywności. I był taki moment, że nawet nie mogłam wyjść na spacer z dziećmi, mąż chodził sam. A co to za życie, żeby ciągle siedzieć w domu.

Teraz w końcu wszystko wróci do normalności.

Wiem to już dziś! Chociaż rozmawiamy kiedy jestem 2 dni po operacji. I moje samopoczucie? ŚWIETNIE! Gdyby nie to, że gdzieś tam w okolicach rany ciągnie, to naprawdę dobrze! Teraz pierwszy raz od 3 lat nie boli mnie noga, niesamowite!

Do pełni szczęścia brakuje tylko refundacji tego zabiegu.

To jest problem NFZ zresztą widać to na wielu innych płaszczyznach. Doprosić się czegokolwiek, jakiejkolwiek diagnostyki, to graniczy z cudem, a tutaj – macie sprzęt, fajną opiekę, możecie i chcecie to robić w ramach NFZ tylko wam nie pozwalają, bo nie dają kontraktu, a ludzie czekają latami.

Zdrowie nie ma ceny, tylko po zdrowie za wszelką cenę.

Myślę, że sama jestem przykładem osoby, dla której tak naprawdę jest ta akcja. Ilu jest ludzi takich jak ja?! Całe mnóstwo… Popieram Waszą akcję, jest taka słuszna, kurcze!

Narodowy Funduszu Zdrowia, obejmij kontraktem na neurochirurgię szpital VITAL MEDIC!

Ps. Chciałabym jeszcze dodać słowo od siebie.

DZIĘKUJĘ!

Wszystkim Paniom Pielęgniarkom, tak pomocnym i serdecznym. Lekarzom i doktorowi Łątce.
Szpital macie super, a jeszcze tutaj różowy kolor, ach no fajnie! Jest świetnie, bardzo często gdzieś w szpitalach łazienki są takie, że pożal się Boże, a tutaj? Pięknie! W ogóle do światła nie trzeba wstawać, pilot jest do zmiany nastroju 😉

Śmiałam się do męża, że ja w domu przez cały dzień tyle nie jem, co tutaj dostaję na obiad, a on mówi: „Żartujesz?! Nie ma zupy grysikowej?”, a ja, że nie, że zobacz jakie dania i tylko mu zdjęcia wysyłałam 🙂 A on „Ty, Skarbie, tu chyba lepiej gotują niż Ty w domu!”. Np. wczoraj był barszcz, suróweczki… Oko cieszy, kubki smakowe rozpieszcza i jeszcze takie duże porcje!

Z pozdrowieniami dla wszystkich
Monika Pal


Pan Marian Klamka
z Zabrza (lat 67)
Pacjent Szpitala VITAL MEDIC
diagnoza: stenoza kanału kręgowego

Jestem z tego pokolenia, że kto tam kiedyś operował kręgosłup… Nikt!

Chodzili ludzie o laskach, umierali w bólu, a dzisiaj z dnia na dzień można rozwiązać problem. Zresztą, podobnie było u mnie. Problem miałem od 35 lat, ale wie Pani jak to jest z dbaniem o własne zdrowie. Człowiek bagatelizuje, zawsze ma na to czas i myśli sobie: „Przejdzie…”, a tu zaczął się koszmar.

W Bytomiu kazano mi czekać 7 miesięcy.

Dla mnie każda godzina była męką nie do opisania. Nie szło żyć. O lasce chodziłem i cały czas przeciwbólowe brałem, dramat! Na początku myślałem, że to pewnie zapalenie jakiegoś nerwa i zaraz puści. Ale później przeszło z jednej nogi na drugą, promieniowało na pośladki i całe plecy, a ostatni miesiąc to już naprawdę ledwo żyłem i wiedziałem, że to coś poważnego.

Przez te wszystkie lata rehabilitacja – tu 10 zabiegów, tu 40, a tu 15.

Wszystko prywatnie, oczywiście, bo czekać na NFZ to nie doczekałbym się chyba. Rehabilitowali mnie i masowali tak, że tylko kości chrupały. Przede wszystkim powinni sobie życzyć rezonansu magnetycznego, ale nie, nikt. Wszystko na chybił-trafił. Tu pomasujemy, tam pomasujemy, tu pod jakąś maszynę, tu bioprądy… fotel kupiłem sobie do masażu, później łóżko specjalne, potem matę „cudowną” – no cuda wianki! Tak się ratowałem, ale efektów zero, tylko pieniądze wydawałem, a ratunek znalazłem dopiero tu, u Was.

Operował mnie dr Jacek Trompeta.

Usłyszeliśmy o nim od kilku lekarzy z Bytomia. Więc pojechaliśmy na konsultacje i z góry powiedział, że bez operacji się nie da. Wspaniały lekarz, taki ludzki. Po nocach nie spałem, tak się bałem, bo nigdy najmniejszej operacji nie miałem. A tu w dodatku na kręgosłup. Oglądałem kilka programów jak w Stanach operacje kręgosłupa robią. I tak jest u Was!

U was to Ameryka!

Tego się nie spotyka. Ci, co byli normalnie w szpitalu to wiedzą, o czym mówię. Doktor taki sympatyczny gościu, pielęgniarki uśmiechnięte i pomocne. I pan fizjoterapeuta zaangażowany. Naprawdę pełna profeska, w dodatku ładnie. No i telewizor, wszystkie programy, nie trzeba wrzucać 2 zł. Można sobie zrobić jedzenie, chociaż nie trzeba, bo tak dobrze karmicie – śniadanka, obiad, kolacja. O! Na śniadanie tyle rzeczy, nie do zjedzenia! 2 cienkie kiełbaski, mozzarella, masło, warzywa, pieczywo, dżem, jogurt… Nie dość, że dobre to jeszcze tak dużo!

Taka pomoc, jaką ja tutaj znalazłem, uważam, że nam wszystkim należy się za darmo.

Mam 67 lat, całe życie pracowałem i płaciłem ubezpieczenie. I co z tego mam? Pstro. Nigdy, ale to nigdy mi się w żaden sposób nie zwróciło. Chociaż nie, przepraszam! W komunie, w latach 70 raz byłem u dentysty w ramach tej takiej publicznej służby zdrowia, a tak to NIGDY! Nawet kartoteki u doktora rodzinnego nie mam, tak normalnie. A jak przyszło co do czego to trzeba było pożyczkę wziąć żeby operację zrobić. A jak człowiek ma tysiąc złotych renty to jak tu uzbierać….

A wy chcecie na NFZ i nie możecie. Co ten NFZ, na co czeka?! Takie rzeczy to tylko w Polsce!

Jestem wdzięczny i kibicuję Wam w akcji.

Pozdrawiam wszystkich
Marian Klamka


Pani Elżbieta Blacha
pacjentka Szpitala VITAL MEDIC
diagnoza: stenoza kanału kręgowego

Pierwszy raz w życiu miałam operację na kręgosłup…

…chociaż leczyłam się od 35 lat. W międzyczasie przeszłam liczne konsultacje, z nie wiadomo jakimi specjalistami i rehabilitacje – bezskutecznie. Jedyny lekarz, który powiedział mi prawdę co mi jest, to dopiero tutaj u Was, w Kluczborku. Wytłumaczył wszystko, omówił wyniki badań, płytkę z rezonansu, pokazał, na spokojnie, życzliwie, dokładnie… i określił jednoznacznie, że to stenoza kanału kręgowego, na którą nie ma leczenia zapobiegawczego, tylko trzeba zoperować, a dopiero później rehabilitacja.

Jestem z Kielc. Tam kazali mi żyć z tym co mam.

Komfort mojego życia był tragiczny, miałam już ucisk na nerwy! Nie mogłam tak dłużej, dlatego powiedziałam, że nie będę czekać. Pomyślałam sobie: „Jestem emerytką, całe życie odprowadzałam składki i dlaczego mam na stare lata żyć w cierpieniu?!” Tym bardziej, że nie jestem jeszcze taka stara i mam wnuczki, chciałabym dzieciom trochę pomóc…

Składki – składkami…

…płacę je 42 lata, a musiałam przyjść prywatnie. Uważam, że wszystkie pieniądze, które przez te lata odłożyłam na Fundusz, oni powinni mi oddać i byłoby mnie stać teraz tutaj. Niestety to niemożliwe. Ale jest inna możliwość – NFZ powinien dać Waszemu szpitalowi kontrakt! Tym bardziej, że jest taka potrzeba, jestem tego przykładem!

To jest jedyna klinika w Polsce, która jest tak dobrze wyposażona.

Najpierw wszystkie wiadomości zdobyłam przez internet i przez taką znajomą, która też szukała najlepszej kliniki w Polsce. Jak to moja synowa powiedziała „Mamo, tu jest Hotel 5*****”. I to się potwierdziło. Jestem zszokowana, są tak mili ludzie, tak sympatyczni, od lekarzy po panie salowe… I muszę to powiedzieć – nawet sztućce i obiad, wszystko podane jest na porcelanie! 2 lata temu byłam w szpitalu, miałam wyciętego tłuszczaka, więc mam porównanie. I powiedziałam to mojej rodzinie, chociaż oni wiedzieli, bo mówili: „Zobaczysz, to inny świat”. Ja tylko dopowiedziałam, że…uważam, że wszyscy powinni tak mieć.

I trzeba walczyć, żeby ludzie mieli dostęp. Dlatego bardzo wspieram Waszą walkę i akcję „OIOM i NEUROCHIRURGIA dla Kluczborka”. Wspieram i wierzę na 1000% . Tu jest, ach! NFZ przecież też może przyjść, zobaczyć jaki jest budynek, jakie jest wyposażenie… Przekona się sam!

Dopowiem jeszcze tylko, że dla mnie najgorsze jest to, że ja nigdy się nie leczyłam. A jak już – to we własnym zakresie. Zawsze chodziłam prywatnie, nawet do tego masażysty, który powiedział mi „To nie jest rwa kulszowa. To coś więcej”. Najlepiej powiedzieć u chirurgów, czy u innych lekarzy: „To jest rwa kulszowa. Przeciwbólowe lekarstwa i niech Pani funkcjonuje”, i zabiegi te takie pospolite, bo gimnastykę już nie. Bo gimnastyka powinna być indywidualna i dopasowana, tylko najpierw trzeba zrobić rezonans magnetyczny żeby wiedzieć, co każdemu człowiekowi dolega. Bo kręgosłup – każdy ma jakiś problem, tylko każdy ma inne schorzenie. A Wy macie najlepszych specjalistów, jesteście najskuteczniejsi!

Dziękuję
Elżbieta Blacha


Rafał Baganz
z Zabrza (lat 40)
Pacjent VITAL MEDIC
Diagnoza: choroba krążka międzykręgowego szyjnego z uszkodzeniem korzeni nerwów rdzennych.

W pracy człowiek nosił ciężary i coś strzeliło.

To było w lutym ubiegłego roku. Robiliśmy ciężki transport, dźwignąłem i ledwo wstałem. Ścięło mnie z nóg, dosłownie. Lekarz stwierdził, że to jest skręcenie i naderwanie kręgu szyjnego i piersiowego. Trzy miesiące siedziałem na L4, jakimiś lekami mnie faszerowali i powiedzmy, że przeszło. Niestety, do pewnego momentu, aż znowu człowiek się przemęczył i siadł.

Trzeba było się zoperować.

Do roku czasu miałbym czekać na operację w ramach NFZ. Jak to lekarz powiedział: „No, proszę Pana, jakoś to będzie, jakoś sobie Pan radę da!” Ale jak? Tego już nie powiedział. A być rok czasu na chorobowym, później iść na zabieg i później znowu 3 miesiące na L4 to przecież zwolniliby mnie. Dlatego postanowiłem pójść prywatnie. Pomyślałem, że: „Raz dwa, wyleczę się i wracam do pracy.”

Ja się nawet wykąpać nie umiałem.

To była tragedia, nie szło się ani odwrócić, klęknąć, ani nic. Dlatego nie mogłem się poddać tylko musiałem przeciwdziałać. Jak się zaczęło to pojechałem na ostry dyżur. Zdjęcie zrobili i stwierdzili, że jest naderwanie kręgu szyjnego i piersiowego i dał mi doktor skierowanie do chirurga. Chirurg mnie dalej leczył. Dał mi tabletki jakieś rozluźniające i niby przeszło, ale do pewnego momentu, dokładnie 23 sierpnia, kiedy to wróciło ze zdwojoną siłą.

Nogi się ugięły i to był koniec.

Byłem, jeździłem, szukałem. W tym roku na Fundusz nie było szans się dostać. Szczęście, że żona była zorientowana i namówiła mnie i pojechaliśmy do doktora Jacka Trompety. On obejrzał i postawił diagnozę. Byłem nią zaskoczony, pierwszy raz usłyszałem. No wiadomo, jak się nie znają niektórzy… Cieszę się, że trafiłem w najlepsze ręce! Super lekarz!

Całe życie przede mną w pełnej aktywności.

Ja nie chcę myśleć o tym, czego nie mogę bo muszę się oszczędzać. Chcę czuć się swobodnie i nie mieć ograniczeń. Teraz jestem miesiąc po zabiegu i czuję się świetnie. Mam lekko ograniczone ruchy głową, bo jednak ten implant musi się zrosnąć, ale jestem dobrej myśli! Tydzień przed zabiegiem 3 razy mi się zdarzyło, że ręka mi drętwiała i nie czułem jej wcale. Ta przepuklina była już tak duża, że naciskała mi na nerw. Budziłem się w nocy i musiałem tą rękę tak „cucić”. W pierwszym momencie, jak mi się tak zdarzyło to myślałem, że „Jezu! Nie mam ręki!” To naprawdę przerażające…

Pobyt w szpitalu był bardzo fajny.

Mili ludzie, cała obsługa. I fajnie i ładnie. Wcześniej byłem dwa razy operowany w publicznych szpitalach i to w ogóle inna bajka. Tzn. wie Pani – tutaj bajka, a tam to… nie było za ciekawie. Zupę jak dali to nudli trzeba było szukać, sama woda. A tutaj restauracja na 6-tkę!

Popieram Waszą walkę o kontrakt z NFZ na OIOM i neurochirurgię. Popieram jak najbardziej!

Jakby to ode mnie zależało, to rezygnuję ze składek, otwieram konto prywatne, odkładam i będę prywatnie się leczyć. Do specjalisty się dostać to trzeba czekać pół roku, potem kolejny rok na operację. Jaka to polityka?! Niemądra bynajmniej.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego i dziękuję!
Rafał Baganz


Witam,

z przyjemnością polecam szpital VITAL MEDIC w Kluczborku jako profesjonalny w leczeniu schorzeń kręgosłupa. W 2016 roku podczas pobytu w Polsce dostałam przepukliny kręgosłupa, tzw. wypadnięcie dysku. Sprawa była na tyle poważna, że nie byłam w stanie chodzić ani siedzieć. Trafiłam do szpital VITAL MEDIC, gdzie doktor od razu skierował mnie na badania, żeby potwierdzić wystawioną diagnozę. Badanie (rezonans magnetyczny)  zostało wykonane od razu i ustalono termin operacji za kilka dni.

Nad całym przebiegiem sprawy czuwała Pani koordynator, która dokładnie wszystko tłumaczyła. Cały personel szpitala, pielęgniarki, lekarze bardzo uprzejmi i pomocni. Po operacji już na drugi dzień mogłam stanąć o własnych siłach i ból minął. Po dwóch dniach mogłam wyjść do domu. Krótko mówiąc fachowa, rzetelna i bardzo miła obsługa. Polecam.

Gabriela Nooren


Dzień dobry,

w związku z przebytą operacją kręgosłupa chciałam przesłać serdeczne podziękowania dla całego personelu medycznego oddziału neurochirurgi szpitala VITAL MEDIC w Kluczborku. Opieka, którą byłam otoczona przed i po zabiegu była na najwyższym poziomie, troskliwa i profesjonalna. Życzliwość, ciepłe słowa i nieustający uśmiech sprawiały, że stres związany z operacją nie był praktycznie odczuwalny. Sale są bardzo nowoczesne a zarazem przytulne. Wysokie standardy są również w utrzymaniu czystości, wyżywienia. Polecam zdecydowanie.

Z poważaniem

Ewa Uruska 


Przebywając na oddziale neurochirurgicznym w prywatnym szpitalu w Kluczborku Vital Medic miałem do czynienia z profesjonalnymi i wysoko wyspecjalizowanymi lekarzami. Szpital wyposażony jest w nowoczesny sprzęt niezbędny do badań i leczenia, czego sam mogłem doświadczyć. Opieka personelu medycznego na najwyższym poziomie – wszyscy bardzo mili, cierpliwi i pomocni. Podczas kilkudniowego pobytu w Szpitalu Vital Medic mogłem czuć się niemalże jak w dobrym hotelu – wszystko eleganckie, w pokoju miałem swoją łazienkę, do dyspozycji lodówkę, pokoje były klimatyzowane.

Moja opinia o Szpitalu Vital Medic jest jak najbardziej pozytywna. Jestem wdzięczny lekarzom, którzy mnie operowali, za fachowe podejście do sprawy oraz całemu personelowi medycznemu za cudowne podejście do pacjenta. Czas spędzony w Szpitalu Vital Medic był dla mnie bardzo miły.

Łukasz Olejnik


Szanowna Pani,

na Pani ręce składam serdeczne słowa podziękowania za wspaniałą opiekę medyczną, a także szczere słowa uznania za najwyższy poziom profesjonalizmu dla całego zespołu medycznego i administracyjnego Kliniki VITAL MEDIC w Kluczborku.

Od pierwszego kontaktu z Państwem, na każdym kroku, aż do chwili obecnej (okres rekonwalescencji) otoczony zostałem niezwykle troskliwą i fachową opieką. Już na etapie diagnostyki i ustaleń, związanych z pobytem w Klinice i operacją, spotkałem się z niezwykłym (biorąc pod uwagę 60-cioletnie dotychczasowe moje doświadczenia), poważnym, profesjonalnym traktowaniem mojej osoby, jako pacjenta. Każdy aspekt mojego schorzenia oraz czekającego mnie zabiegu chirurgicznego został mi jasno i wyczerpująco przedstawiony. W efekcie nie miałem żadnego problemu z podjęciem decyzji o poddaniu się operacji. Cały czas – uzgadniając terminy, będąc już w klinice i w okresie pooperacyjnym – niezmiennie odczuwałem, że to ja i moje zdrowie są najważniejsze.

Niestety, tak wiele razy w innych kontaktach z polską Służbą Zdrowia doświadczałem czegoś zupełnie odmiennego – do tego stopnia, że nawet „uciekłem” ze szpitala, wypisując się na własne życzenie po tym, jak w ostrym stanie zapalnym pęcherzyka żółciowego badano mnie i „leczono” pod kątem wrzodów żołądka i hemoroidów… Nikt nie chciał posłuchać tego, co mam do powiedzenia, jak się czuję… Teraz rozumiecie Państwo mój zachwyt tym, co mnie spotkało w VITAL MEDIC.

Dosłownie: każda osoba, z którą miałem kontakt – od Pani sprzątającej, przez Recepcję, Pielęgniarki i Fizjoterapeutów, skończywszy oczywiście na Lekarzach – wszyscy, to Mistrzowie Świata w swojej dziedzinie!!! Ci wspaniali ludzie byli i są ciągle gotowi służyć mnie i wszystkim, którzy tego potrzebują! Wielki szacunek z mojej strony i serdeczne podziękowania!!! Byłem od wielu lat w stanie permanentnego bólu i realnego zagrożenia niepełnosprawnością i nikt nie mógł mi pomóc. Dzisiaj – dzięki Wam – jestem wolny od bólu, sprawny i bezpieczny!

Jestem Pastorem jednego z Kościołów protestanckich w naszym Kraju i jako osoba duchowna – doświadczywszy wszystkiego, o czym piszę wyżej – twierdzę i wierzę, że to sam Wszechmocny w tak niesamowity i niespotykany sposób obdarował, wyposażył i uzdolnił lekarzy i cały Wasz zespół do tak wspaniałego dzieła! W Ewangelii Jana jest takie miejsce, w którym jedna z postaci wypowiada głośno takie pytanie: „Czy może coś dobrego pochodzić z Nazaretu?” (Ew.Jan.1:46). Nazaret to była mała mieścina, żeby nie powiedzieć; wioska… Natanael, wypowiadając te słowa, dał wyraz powszechnemu mniemaniu, że dobre rzeczy dzieją się tylko w wielkich ośrodkach i centrach życia społecznego, naukowego, czy religijnego… Kluczbork nie jest wielką metropolią, lecz tu właśnie jest VITAL MEDIC – dla mnie: najlepszy ośrodek neurochirurgii w Polsce, najwspanialsi specjaliści i współpracujący z nimi personel!

Życzę Państwu samych sukcesów w Waszej pracy i w życiu osobistym – ja będę się o to gorąco modlił!

Serdecznie pozdrawiam,

Pastor Wiesław Kieras


Witam,

nie tak dawno byłam pacjentką Szpitala Vital Medic w Kluczborku. Muszę wystawić naprawdę bardzo pozytywną opinię, ponieważ jestem bardzo zadowolona z opieki jaką otrzymałam. Pościel czyściutka, personel zawsze miły, bardzo miłe podejście do chorych od momentu przyjęcia do wypisu oraz podczas wizyty kontrolnej. W salach jest bardzo czysto, sterylnie i są bardzo dobrze i nowocześnie wyposażone. Mąż cały czas miał pełną informację o moim pobycie i stanie zdrowia, nikt nie robi łaski tylko miło rozmawia. Jedzenie bardzo dobre i dopasowane do sytuacji.

Jestem bardzo wdzięczna za bardzo profesjonalną pomoc przed, w trakcie oraz po operacji całemu personelowi szpitala. Wzorowy szpital ze świetnym personelem. Każdemu pacjentowi życzyła bym tak przyjemnego pobytu w szpitalu.

Pozdrawiam,

Aneta Bojanowska, Bogatynia


Witam!

Jeśli chodzi o opiekę nad pacjentem jest niesamowita. Jeszcze nigdy w życiu nie miałam możliwości spotkać się z tak niesamowicie ciepłymi osobami oraz tak oddanym pacjentom (jeśli chodzi o służbie zdrowia). Przydzielony mi koordynator Pani Małgorzata wspaniała osoba, prowadziła mnie idealnie, nie było nawet momentu stresu ponieważ byłam prowadzona wszędzie. Personel bardzo miło i sympatycznie. Zawsze z uśmiechem. Ludzie anioły i życzyłabym każdemu w każdej jednej przychodni/szpitalu/klinice aby trafił na tak wspaniałe osoby. Jeśli chodzi o leczenie jestem strasznie szczęśliwa. Mój ból minął. Długa rehabilitacja ale nie ma wgl. porównania przed zabiegiem oraz po zabiegu. Wszystko profesjonalnie, do wszystkiego byłam przygotowywana. Polecam! Jeśli miałabym  podjąć decyzje znowu nie zastanawiałabym się.

Pozdrawiam

Malwina Kapusz


Serdeczne podziękowania dla całego personelu Oddziału Neurochirurgii szpitala Vital Medic w Kluczborku za pełen profesjonalizm i ogromne zaangażowanie. Podziękowania za troskliwą opiekę, fachową pomoc Paniom Pielęgniarkom, za ich wzorową postawę i zaangażowanie. Zaś w szczególności dr n. med. Dariuszowi Łątce oraz lek. med. Wojciechowi Ilków za przeprowadzenie mojej operacji – wybitnym specjalistom oddanym swojej pracy. Od samej diagnozy, poprzez moment operacji i późniejszej rehabilitacji czułam, że jestem w najlepszych rękach specjalistów.

Wdzięczna Pacjentka Vital Medic

Chwał Aleksandra


Witam,

po wieloletnich bólach kręgosłupa zdecydowałem się w kwietniu 2016 roku w szpitalu VITAL MEDIC w Kluczborku na przeprowadzenie operacji odcinka lędźwiowego L3L4 przez dwóch wspaniałych neurochirurgów Pana doktora Tomasza Krzeszowca oraz Pana doktora Dariusza Łątki.

Po następnych wizytach podjąłem decyzję o operacji kręgosłupa szyjnego C4C5, C5C6, która odbyła się w październiku tego samego roku. Chciałbym doktorowi T. Krzeszowcowi i doktorowi D. Łątce przede wszystkim, pozostałym lekarzom dozorującym oraz wszystkim pielęgniarkom tego szpitala serdecznie podziękować za wspaniałe podejście do mojej osoby. W dniu dzisiejszym czuję się świetnie, oby tak pozostało.

Życzę sobie jak najwięcej takich specjalistów!

Pozdrawiam,

Janusch Grochola


Obsługa jest cudowna! Wszystkie Panie bardzo sympatyczne (w szczególności p. Ania). To, że kobiety pracujące tutaj mają takie podejście do pacjenta i rodziców jest bardzo pomocne. Zmniejsza to stres, który rodzic mimo wszystko odczuwa. Wszędzie gdzie się tylko da, będę Państwa polecała!

Pacjentka Vital Medic